rip W.
29 maj 2007
Płaczę czasami na filmach, czy wstyd się przyznać ? Wszak jestem facetem. Nie, nie wstyd.
Po prostu tak zostałem stworzony, że jak widzę jakąś scenę i w pełni identyfikuję się z bohaterem,
do tego stopnia, że chciałbym być na jego miejscu i to samo grać, grać w realu – to wzruszam się.
Jest pięknie wtedy.
Płakałem też po jednej kobiecie. Ona wie o tym. Też płakała. Czy źle się z tym czuję. Nie, nie czuję się źle. Dobrze mi z tym. Nawet jestem dumny z burzy emocji jaka nami targała. Pomimo całej słabej otoczki. Było ostro.
Płakałem też i dzisiaj. Odszedł jeden z moich bohaterów. Taki realny i niepozorny.Taki który był zawsze blisko mnie.
Chociaż sam tego nie wiedziałem i on o tym nie wiedział. Prezentował on coś co chciałbym żeby było częścią moją osobowości. Połączenie dumy szlachcica, wytrwałości maratończyka, wpieprzania się z brudnymi butami na biały dywan, spokoju leśniczego, wojownika, społecznika.
rip W.