ile to było ?

1 sierpień 2007

jeszcze w takim bagnie nie byłem. wszystko zaczęło się niewinnie. znajomość internetowa przeradza się w rzeczywistą. chyba brakuje nam czegoś. chyba dobrze nam ze sobą, chyba lubimy robić różne rzeczy razem. chyba. następuje zacieśnienie relacji. wspólne gotowanie, oglądanie filmów w łóżku obok siebie. chyba będzie ciekawie. chociaż z boku nie pasujemy, jednak trzeba pieprzyć konwenanse, każde relacje są różne a życie pisze nieprawdopodobne scenariusze. po pierwszym pocałunku zauważam, że drugi powinien być szybciej, powinien być bardziej namiętny i dłuższy. będę pamiętał tamtą chwilę jeszcze przez kilka lat na bank zaryzykowałem i kontynuowałem. jest miło ale nie do końca miło. jednak olewam to gdyż lekkiego bakcyla złapałem, podoba mi się, podążam jedną z tych ciekawych ścieżek mojego ja. przy okazji krążymy po mieście nie licząc godzin, kasy i lokali. chyba mówimy sobie wszystko. świat tej jest nieciekawy. nie zauważam tego kału w jakim pływa i ja dotykam, nie śmierdzi mi, pachną jej perfumy jej ciało. często jest u mnie całymi dniami i nocami zauważam, że chyba nie ma gdzie pójść czasami i dlatego jest. chyba jest miło ale nie do końca miło. czasami mówi mi, że idzie gdzieś jednak później zostaje, czami mówi, że zostaje jednak idzie. chyba przybliża mi swoją sytuację: rodzina, znajomi, przeszłość – ja też coś wyjaśniam. chyba jest normalnie, mogło być lepiej. chyba jesteśmy parą od jakiegoś czasu, jednak boi się wychodzić z mną wszędzie. można powiedzieć, że inwestuję. w siebie też, mimo wszystko. pierwsza sprzeczka, nie cierpię się kłócić. chyba jest normalnie. wyjazd. jest mi fajnie przyjedz do mnie. jadę. namiot. jest ciekawie jak zawsze. poznaje mamę w hardcorowych okolicznościach. czuję się jak narkoman przybłęda. ucieka. jestem trochę bohaterem. zostaje ze mną, następnego dnia dowiaduję się, że kocha innego jednak te o dziwo chyba prostuje nasze relacje i chyba zbliża nas. jest fajnie pomimo jakiś zdjęć które znajduję w aparacie. podczas powrotu różne fochy mają miejsce i postanawiam dać sobie spokój, trochę dziwnie i szybko to robię jednak oświadczam po powrocie – to koniec. reakcja żmii jest jak reakcja żmii. o północy chce uciec stąd  jednak jakoś się godzimy, przepraszam ją i roztacza się świetlana przyszłość. jak hadcore to hardcore. w tzw. międzyczasie zaczynam palić. następnego dnia pojawia się kolo. zagaduje mnie podstępnie ale szkoda mi go. jest to obecny. postanawiam się pozbyć kogoś z mojego życia. czyje syf i kał w jakim przyszło mi się tarzać. i tutaj pojawiają się problemy. kał nie chce się zmyć tak łatwo. chce zostać. zadzwoń to jest ważne. wszystko ci wytłumaczę. nie chcę tego. kole błaga mnie, żebym powiedział ile. nawet na live, kiedy oddaję rzeczy. o jeden za dużo.